niedziela, 5 czerwca 2011
piątek, 3 czerwca 2011
Drewniany jubileusz...
Od początku świata człowiekowi towarzyszy drewno i od zawsze go otacza. Pomimo tego że świat się rozwija a wraz z nim rozwija się technologia wciąż drewno otacza każdego człowieka. Chyba tego stanu rzeczy nie zmienimy i drewno zawsze będzie towarzyszyć naszemu życiu. Nie tylko drewniana podłoga dodaje wspaniałego klimatu w naszym domu, ale cała gama różnego rodzaju dodatków wykonanych z drewna. Drewno to meble, półki, ramki, ozdoby, drzwi, progi, krzesła. Przykładów tych można mnożyć i mnożyć. Czy wyobrażalibyśmy sobie życie bez drewna? Chyba nie, bo przecież, czym byśmy je zastąpili? To przecież drewno nadaje wnętrzu charakteru i gustownego wyglądu.
Drewno. Wiemy doskonale że pochodzi z lasu i to las je ukształtował. Tak jak kapłan pochodzi z ludu i ludzie go ukształtowali, ale jak drewno zostaje powierzone ręce mistrza który w niego potrafi wykrzesać to co potrzebna człowiekowi, czy to deskę do budowy domu, czy wspaniały mebel, tak kandydat na kapłana zostaje powierzony Chrystusowi, który ma z gorącego serca uczynić serce gotowe do służby Bogu, Kościołowi i człowiekowi. Jednak najlepiej ukształtowane i przerobione drewno może ulec zniszczeniu, może ulec spaleniu lub po prostu może być odstawione gdzieś na bok gdzieś, gdzie straci swoje walory i swoje znaczenie. Podobnie i człowiek, choć kapłan, może poczuć się odstawiony gdzieś na bok, gdzieś gdzie zamiast być potrzebnym i czuć że oddaje się służbie drugiemu poczuje wypalenie, poczuje pustkę, poczuje że wszystko co robi nie ma znaczenia.
Pocieszające jest jednak to, że czasem to odstawione na bok drewno, odzyskuje na znaczeniu i znowu jest czymś potrzebnym, czymś z czego zrobi się pożytek i znowu przynosi radość. Dziś mija 5 rocznica otrzymania od Chrystusa i Kościoła wspaniałego daru – daru kapłaństwa. W małżeńskim pożyciu pięciolecie określane jest mianem „drewnianego jubileuszu”. Panie chciej ze mnie, nieheblowanej deski, wykrzesać coś wspaniałego, daj mi na nowo odczuć radość ze służby, nawet jeśli mam być tylko drewnem do spalenia, daj abym dzięki Twojemu płomieniowi ogrzał choć jedno serce i aby ten przekazany żar stał się iskrą, zarzewiem ognia miłości, przyjaźni i oddania.
Drewno. Wiemy doskonale że pochodzi z lasu i to las je ukształtował. Tak jak kapłan pochodzi z ludu i ludzie go ukształtowali, ale jak drewno zostaje powierzone ręce mistrza który w niego potrafi wykrzesać to co potrzebna człowiekowi, czy to deskę do budowy domu, czy wspaniały mebel, tak kandydat na kapłana zostaje powierzony Chrystusowi, który ma z gorącego serca uczynić serce gotowe do służby Bogu, Kościołowi i człowiekowi. Jednak najlepiej ukształtowane i przerobione drewno może ulec zniszczeniu, może ulec spaleniu lub po prostu może być odstawione gdzieś na bok gdzieś, gdzie straci swoje walory i swoje znaczenie. Podobnie i człowiek, choć kapłan, może poczuć się odstawiony gdzieś na bok, gdzieś gdzie zamiast być potrzebnym i czuć że oddaje się służbie drugiemu poczuje wypalenie, poczuje pustkę, poczuje że wszystko co robi nie ma znaczenia.
Pocieszające jest jednak to, że czasem to odstawione na bok drewno, odzyskuje na znaczeniu i znowu jest czymś potrzebnym, czymś z czego zrobi się pożytek i znowu przynosi radość. Dziś mija 5 rocznica otrzymania od Chrystusa i Kościoła wspaniałego daru – daru kapłaństwa. W małżeńskim pożyciu pięciolecie określane jest mianem „drewnianego jubileuszu”. Panie chciej ze mnie, nieheblowanej deski, wykrzesać coś wspaniałego, daj mi na nowo odczuć radość ze służby, nawet jeśli mam być tylko drewnem do spalenia, daj abym dzięki Twojemu płomieniowi ogrzał choć jedno serce i aby ten przekazany żar stał się iskrą, zarzewiem ognia miłości, przyjaźni i oddania.środa, 1 czerwca 2011
wtorek, 31 maja 2011
Prawdziwa przyjaźń gdy:
* nie jest lękiem przed samotnością,
* jest umiłowaniem powołania,
* pragnieniem dobra drugiego,
* uczciwością,
* wolnością wewnętrzną,
* zaangażowaniem w drugiego,
* jest dobrowolnie wybrana,
* potrafi być uboga,
* brak jej sentymentalizmu,
* oparta jest na szacunku,
* brak jej namiętności,
* jest niewyłączna,
* jest wypróbowana,
* akceptuje a nie tylko toleruje,
* uzupełnia się wzajemnie,
* ufa,
* jest otwarta,
* jest szczera,
* gdy jest równowaga w zaangażowaniu.
* jest umiłowaniem powołania,
* pragnieniem dobra drugiego,
* uczciwością,
* wolnością wewnętrzną,
* zaangażowaniem w drugiego,
* jest dobrowolnie wybrana,
* potrafi być uboga,
* brak jej sentymentalizmu,
* oparta jest na szacunku,
* brak jej namiętności,
* jest niewyłączna,
* jest wypróbowana,
* akceptuje a nie tylko toleruje,
* uzupełnia się wzajemnie,
* ufa,
* jest otwarta,
* jest szczera,
* gdy jest równowaga w zaangażowaniu.
poniedziałek, 23 maja 2011
Błogosławieni = szczęśliwi.
Większość ludzi niejednokrotnie słyszało słowo "błogosławieni", wielu używa tego słowa może nawet do końca nie będąc świadomi, że oznacza ono SZCZĘŚLIWI! Tak szczęśliwi - i Jezus w kazaniu na górze podaje kto może być szczęśliwy. Kto?
- szczęśliwi ubodzy w duchu, nie człowiek który nic nie posiada, nie człowiek który rozdał wszystko i cierpi biedę, ale człowiek ubogi w duchu. Ubogi, czyli taki który wszystko ma u Boga, który kocha Boga ponad wszystko i jest świadom wielkiej Jego miłości i że we wszystkim co robi nie dorównuje miłości Boga i ciągle chce tę swoją miłość udoskonalać, i ciągle chce kochać coraz więcej, i ciągle chce spalać siebie dla Boga. Ten jest szczęśliwym.
- szczęśliwi, którzy się smucą, nie człowiek ponury chodzący ze spuszczoną głową, ale ten który umie zasmucić się nad własnym grzechem. Kierowca jadący za szybko samochodem potrąca niezauważonego rowerzystę, wyskakuje z samochodu i krzyczy: O Boże co ja zrobiłem!!! Właśnie tak, jeśli upadnę, jeśli zgrzeszę i zrobię coś co odwraca mnie od Boga, czy umiem wtedy zawołać: O Boże co ja zrobiłem!?, czy umiem zasmucić się nad własnym grzechem? O Boże, co ja zrobiłem?, skłamałem!!, co ja najlepszego zrobiłem? Jeśli będę umiał zapłakać nad swoim grzechem będę szczęśliwy.
- szczęśliwi cisi, tyle wokoło nas harmidru, rano budzi mnie radio-budzik i od pierwszych chwil muzyka i wiadomości, potem praca ciągłe gadanie, wrzask, wsiadam do samochodu i tu muzyka, radio; wieczorem telewizja, wiadomości - a cisza? Jak trudno zachować ciszę, a przecież Bóg przychodzi w ciszy. Wtedy gdy słychać serce, słychać miłość a przecież Bóg jest miłością. Słysząc Boga w swoim sercu będę szczęśliwym.
- szczęśliwi, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, pożądać sprawiedliwości ale także tej dotyczącej samego siebie. Stanąć w prawdzie! Nie cieszyć się że udało mi się znowu coś zrobić co wcale nie jest dobre a wręcz jest grzechem a nikt się o tym nie dowiedział. Zło jest złem i złem pozostanie. A czy czasem nie sprawia mi radości to że ze znajomymi razem... a przecież wiem że jest to złe i jeszcze dałem zły przykład, a może usprawiedliwiam się: bo wszyscy tak robią, albo że inni robią jeszcze gorzej?
- szczęśliwi miłosierni, a gdyby tak podzielić się miłością?, powiedzieć komuś miłe słowo, docenić czyjś trud. jak to było?: miłość wtedy się mnoży gdy się ją dzieli, tak?....
- szczęśliwi czystego serca, to nie slogan, a gdyby to była koszula? Chodziłbyś w poplamionej koszuli, z brudnym kołnierzykiem w koszuli tak brudnej i to jeszcze wyjętej z kosza na pranie poszedłbyś na ważne spotkanie? ubrałbyś ją? A z sercem to co?, co innego?, można chodzić z grzechem tygodniami, miesiącami a może latami i dziwić się że jakoś to szczęście mnie omija, że jakoś nie umiem doznać takiego wewnętrznego spokoju.
- szczęśliwi, którzy wprowadzają pokój, przecież zdarzy się zrobić coś złego, powiedzieć coś nie tak jak się zamierzało i czy to jest od razu powód do kłótni, a może by tak tylko spokojnie porozmawiać, zapytać dlaczego tak postąpiłeś, dlaczego to powiedziałeś. Pokój mój daję wam, nie tak jak daje świat - powiedział do nas Pan.
- szczęśliwi, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości. umiesz z czegoś zrezygnować dla kogoś, umiesz zrobić coś wbrew sobie, własnym zachciankom po to by innym zrobić radość? Nie tyle własne szczęście co uszczęśliwiać innych, gdy to osiągniesz będziesz szczęśliwym.
Czy nie o takim szczęściu mówi Jezus?, Bóg? On chyba wie jak człowiek może być szczęśliwy - uwierzysz MU?
Subskrybuj:
Posty (Atom)


