Msza św.
sobota, 1 października 2011
czwartek, 29 września 2011
niedziela, 18 września 2011
Dlaczego przebaczać?
Umiejętność przebaczania to najbardziej charakterystyczna cecha uczniów Chrystusa. Warto jednak zapytać czy należy przebaczać i dlaczego przebaczać?
I tak zacznijmy od rzeczy oczywistej: przebaczam, bo sam potrzebuję przebaczenia od Boga, bo Bóg chce byśmy sobie nawzajem przebaczali. Codziennie modlę się: "i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy...". No dobrze, ale moje winy nie są takie wielki mi nie trzeba aż tyle przebaczyć! - Czyżby? Przypomnę tylko to: "To nie gwoździe Cię przybiły lecz mój grzech...". Każdy nasz grzech rani miłość Boga, miłość która patrzy i cierpi z powodu odrzucenia. Więc ważne jest w pierwszym kroku abym umiał zobaczyć tu swoje grzech. dopiero wtedy gdy zrozumiem że jestem grzeszny, że sam potrzebuję Bożego przebaczenia i niejednokrotnie, dopiero wtedy gdy w prawdzie przyznam sobie że nieraz zawiniłem ale Bóg mi przebaczył bo mnie kocha, dopiero wtedy mogę zrobić następny krok.
Po drugie warto przebaczać bo sami potrzebujemy przebaczenia od ludzi. kto z nas nie zrobił czegoś głupiego, czegoś za co po prostu żałował, czegoś co było złe? Wtedy chcemy by ludzi nam przebaczyli. "Wiem zachowałem się jak...., byłem podły, nie powinienem tak, mam swoje wady ale proszę..., mam nadzieję że zaczniemy jeszcze raz, że mi wybaczysz, że dasz mi jeszcze szansę". Nie ma związku, przyjaźni, koleżeństwa - relacji, bez przebaczenia, bo nie ma człowieka bez winy. Przebaczam bo sam potrzebuję przebaczenia ludzi.
W końcu trzecia rzecz, jakże istotna. Przebaczam innym bo tak naprawdę to ja potrzebuję tego bym umiał innym przebaczyć. Przecież jeśli nie będę skłonny przebaczyć innemu to sam wpędzam się w tarapaty. Brak przebaczenia bardziej niszczy mnie niż tego komu nie chcę przebaczyć. Bo to ja będę nosił w sobie uraz, to w moim sercu będzie gorący kamień pretensji i nienawiści. To ja wiecznie będę się czuł skrzywdzony i za każdym razem gdy pomyślę, wspomnę czy spotkam tego komu nie chcę przebaczyć będę chodził ze skwaszoną miną, będę go mijał, będę w sercu rozdrapywał rany. Bez przebaczenia nie mogę być szczęśliwy. Chcesz być szczęśliwy? - ucz się przebaczać.środa, 14 września 2011
niedziela, 21 sierpnia 2011
Kazanie na XXI NZ - pożegnanie z parafią.
Do zakrystii wchodzi lektor, zadaje pytanie: „kto dziś ma kazanie?”, gdy należało mi odpowiedzieć ja – zazwyczaj kwitował to słowami: „znów ksiądz będzie krzyczał na ludzi?”. Ktoś inny powiedział „za bardzo się ksiądz zaangażował i dlatego tak się to teraz kończy”. Jeszcze inny może chciałby powiedzieć, a nie powiedział..., ale swoje myśli. W ostatnich dniach często dane mi było usłyszeć wiele słów na mój temat, na temat minionych 5 lat pracy w tej parafii. Były to słowa wdzięczności, uznania ale i nie zabrakło słów krytyki, słów wypowiadanych przez ludzi, słów ludzkiego osądu. I nic w tym dziwnego, bo jeśli przyjrzymy się dzisiejszym czytaniom to zauważymy, że i Jezus pyta ludzi za kogo go uważają, kim dla was jestem, jak myślicie po co przyszedłem, co robię i po co to robię. Jezus słucha ludzkich osądów o sobie, o swoich czynach. I można by dziś zapytać dlaczego Jezusowi potrzebna jest ta odpowiedź, czyżby nie wiedział kim jest, po co przyszedł. Zdaje się że nie, nie o to chodzi, a więc o co? Myślę że Jezus stawiając takie pytanie chce poznać na ile Jego osoba jest rozpoznawalna jako Syn Boży, na ile to co robi jest czytelnym znakiem Jego misji, Jego działania. Bo jeśli ludzie rozpoznają w nim Mesjasza to znaczy że dobrze wypełnia swoje zadanie, jeśli nie to co jeszcze należałoby zrobić. I cieszy się Jezus że Piotr rozpoznaje w Nim tego kim jest i po co przyszedł na świat.
„Gdy strącę cię z twego urzędu i przepędzę cię z twojej posady, tegoż dnia powołam innego. Oblokę go w twoją tunikę i przepaszę go twoim pasem” – słowa I-szego czytania. Gdy coś się kończy w życiu człowieka to dobry czas na podsumowanie, na postawienie sobie tego pytania jakie w dzisiejszej Ewangelii postawił Jezus. Na zapytanie samego siebie – kim byłeś dla tych ludzi, kogo w tobie widzieli, jak wypełniłeś swoje zadanie. I takie pytania sobie stawiam, na ile ja ksiądz byłem dla Ciebie księdzem, kapłanem Chrystusowym.
Zatem w tym ostatnim kazaniu nie chce już krzyczeć na ludzi, ale chcę je oprzeć o słowa tytułów rozdziałów mojej pierwszej obowiązkowej lektury z I-szej klasy szkoły podstawowej. Książka nosiła: tytuł „Trzy magiczne słowa”, a były to: proszę, dziękuję i przepraszam. Ja zacznę od końca.
Przepraszam. Przepraszam Cię Bracie i Siostro że w mojej postawie w moim działaniu czasem brakowało chrystusowego kapłaństwa, że nie byłem dla Ciebie czytelnym znakiem zbawiciela. A przecież na obrazku prymicyjnym zapisałem słowa dzisiejszego II czytania: „z Niego i przez Niego, i dla Niego [jest] wszystko”, a jednak chyba do końca tak nie było, a jednak chyba czasem bardziej byłem ja niż ON- przepraszam. Przepraszam za słowa, gesty i czyny którymi mogłem kogoś obrazić, zranić a może i skrzywdzić. Nie miałem takich zamiarów, nigdy nie chciałem aby ktoś był na mnie zły, aby ktoś miał przeze mnie powód do smutku. Zatem tych wszystkich których w jakikolwiek sposób skrzywdziłem proszę o przebaczenie. Przepraszam także moich kochanych ministrantów i lektorów także ich rodziców – mogło być lepiej. Przepraszam księdza Proboszcza i księży, przepraszam panie pełniące posługę na plebani za moje humory. Przepraszam.
Ale pragnę także podziękować. Podziękować za atmosferę domu, za wspólne przeżywane uroczystości, Wspaniałym ludziom których tu poznałem dziękuję za każde dobre słowo, za każde ubogacające spotkanie, za gest otwartości i dane serce. Dziękuję.
Proszę o jedno: proszę abyś jeślim Cię skrzywdził, byś mi wybaczył.
Time To Say Goodbye - Czas powiedzieć DO WIDZENIA!
Andrea Bocelli Sarah Brightman Time To Say Goodbye
poniedziałek, 15 sierpnia 2011
piątek, 12 sierpnia 2011
Czas pożegnania. Ennio Morricone - Chi Mai
Po pięciu latach służby nadchodzi czas pożegnania z tyloma wspaniałymi
ludźmi. Ubolewam bardzo nad tym że jest kilku takich z którymi nie udało
mi się nawiązać dobrych relacji. To co miało być przyjaźnią na lata
przerodziło się w nienawiść a przynajmniej złe ustosunkowanie do mnie.
Choć tak naprawdę nie wiem dlaczego. "Za bardzo się ksiądz zaangażował" -
powiedziała mama. Może i tak!, ale tego nie żałuję. Wierzę że dobro
zwycięża. Tych wszystkich - CIEBIE - których w jakikolwiek sposób zraniłem słowem, czynem lub brakiem przepraszam i proszę o wybaczenie. Chciałbym każdemu z WAS umieć podać rękę i wierzyć że, gdy spotkamy się na ulicy nie odwrócisz głowy, a podasz rękę. To moje pragnienie, ale cóż można zrobić jeśli druga strona nie chce?! Modlić się - tak będę się za Ciebie modlił. Przepraszam!
Jest też ta wspaniała grupa ludzi dzięki którym było mi tu jak w domu, dzięki którym radośnie się wraca wspomnieniami do każdego dnia z nimi spędzonego. I choć chyba prawdą jest że jedna porażka ma większe znaczenie niż tysiąc zwycięstw, że jeden błąd smakuje bardziej gorzko niż tysiąc wspaniałych rzeczy które się zrobiło i osłodziło to byłbym niesprawiedliwy nie dziękując im za szczęście. Dziękuję za każdą oznakę przyjaźni, za każde wspaniałe spotkanie, za dobre słowo, za to że jesteś. Dziękuję!
Subskrybuj:
Posty (Atom)











