czwartek, 8 listopada 2012
Dostrzec Anioła..
Każdego dnia doświadczamy czegoś niezwykłego, każdego dnia Bóg stawia na naszej drodze Anioła. Czasem po prostu go nie widzimy, czasem nie chcemy zauważyć a innym razem ten anioła jest dla nas tak oczywisty że aż nawet nierealnie spoglądamy na niego jako na Anioła. Dziesiąta doba w szpitalu i okazuje się że człowiek leżący obok może być aniołem którego Bóg posyła do ciebie jak antidotum na całe zło. Cz możliwe jest to że człowiek tyle razy chodził obok Bożego Anioła a był tak bardzo zapatrzony w sobie że Go nie zauważył? Czy potrzebne było to jedno małe popchnięcie aby spaść otłuc siebie, złamać siebie aby dostrzec rzeczy ważne, aby dostrzec anioła obok?
czwartek, 1 listopada 2012
Jeden krok...
Wystarczy, postawić jeden krok nie tak, nie w tym miejscu a skutki tego są bardzo radykalne i bolesne. Poniedziałkowy ranek - to znowu czas bliski rocznicy - i ten pierwszy krok postawiony na lodzie. Głuchy trzask i już wiadomo, czyżby... Okazuje się że nie każdy trzask jest taki sam. Mnie, mój będzie kosztował pół roku. I wydawałoby się że gdy już wszystko zaczyna się układać w odpowiednią stronę to znowu przychodzi ból, to znowu jest coś co przykuwa do ziemi tym razem ten "jeden krok". Znowu jeden krok za dużo.
środa, 20 czerwca 2012
wtorek, 12 czerwca 2012
Minął rok od tego feralnego dnia.
Rok temu o 16:14 telefon rozbrzmiał znanym mi dzwonkiem, jednak tego dnia usłyszałem w słuchawce wiadomość jakiej nigdy usłyszeć nie chciałem. Miniony rok upłynął pod ciągłym znakiem zapytania, co się stało, co wydarzyło, jakie są tego przyczyny i wiele wiele podobnych. Po roku ciszy gaśnie nadzieja, żałoba ustaje i dziś mogę zaśpiewać z Vera Korthals - Było, minęło... Co nie zmienia mojego podejścia do sprawy i osoby. Powolutku znikasz, jak niechciany gość. A możesz zostać tu, jeśli tylko chcesz, nie musisz iść. Może tak jest lepiej, kto to dzisiaj wie. Tylko dlaczego ja, w żaden happend nie wierzę już. Choć chciałbym wierzyć. :)
Msza św.
niedziela, 3 czerwca 2012
6 latek za...
Kto raz skosztował owoc trwania przy Tobie, Panie
wie czym jest szept miłości, wie czym jest powołanie
Kto w sercu swym rozpoznał Bożego głosu drżenie
Na zawsze pozostanie swojego mistrza cieniem
I choćby sił już brakło
i drogi szlak się kończył
Pójdzie po wydmach życia,
kto raz się z Tobą złączył
Na szarych drogach życia ostoją bądź nam, Panie
Tym, którym powierzyłeś
swój dar - Twe powołanie.
wie czym jest szept miłości, wie czym jest powołanie
Kto w sercu swym rozpoznał Bożego głosu drżenie
Na zawsze pozostanie swojego mistrza cieniem
I choćby sił już brakło i drogi szlak się kończył
Pójdzie po wydmach życia,
kto raz się z Tobą złączył
Na szarych drogach życia ostoją bądź nam, Panie
Tym, którym powierzyłeś
swój dar - Twe powołanie.
wtorek, 29 maja 2012
Ja i moja samotność.
Chyba każdy ma w życiu jakiś lęk, chyba każdy się czegoś boi. Zapytano mnie kiedyś czego się boisz najbardziej w życiu? Po chwili namysłu odpowiedziałem że boją się samotności. Mój lęk przed samotnością okazuje się coraz bardziej realny. Jak to możliwe aby większość życia spędzić w otoczeniu wielu ludzi i czuć się samotnym? Aby znaleźć odpowiedź na takie pytanie należy najpierw powiedzieć sobie czym jest samotność i kiedy człowiek może czuć się samotnym.
Każdego dnia możemy otaczać się wielką grupą ludzi, jednak relacje jakie budujemy z nimi mogą okazać się bardzo powierzchowne, przypadkowe lub czasem wymuszone. Czujemy że wobec niektórych nie możemy zachować się naturalnie, że każdy nas gest, słowo jest obserwowane czasem tylko po to aby pochwycić danego człowieka na czymś, czego będziemy mogli się doczepić. Takie niepełne relacje wcale nie zaspakajają naszego pragnienia, bywają trudne i nie prowadzą do zaspokojenia tego podstawowego pragnienia - akceptacji.
Dziś często człowiek czuje się jedynie tolerowany i ta forma zgadzania się na czyjąś obecność w naszym świecie wcale nie wystarcza, pozostawia wiele niedopowiedzeń i często pozostaje w sferze marzeń pragnienie czegoś więcej. Trudno zaspokoić takie pragnienie gdy nie ma osoby z która można czuć się bezpiecznie, której możemy powierzyć swoje sekrety, przed którymi możemy sobie pozwolić na nasze błędy. Mówią że niska samoocena i brak zaufania prowadzi do samotności jednak zdaje się że także samotność podwyższa czynnik niskiej samooceny, prowadzi do wyrzutów i trudności w zaufaniu drugiemu. Pewnie że wszystko to znika gdy znajdziemy tę bratnią duszę.
Każdego dnia spotykam mnóstwo ludzi, każdego dnia spotykam ludzi na których mi zależy i czuję że i im nie jestem obojętnym. Jednak w tym całym tłumie ludzi brak tego czegoś, kogoś... Tego jednego elementu, które pozwoli człowieka uskrzydlić, odnaleźć sens, który pozwoli żyć dla... Moja filozofia jest taka, że człowiek jest szczęśliwy wtedy gdy może swoje życie dzielić z drugim człowiekiem. Ernest Hemingway powiedział kiedyś: "Każdy powinien mieć kogoś, z kim mógłby szczerze pomówić, bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny, czasami czuje się bardzo samotny". Boże dziękuję CI że jesteś, że mnie nie zostawiasz nawet wtedy gdy zostawiam Ciebie. Fajnie że z Tobą można o wszystkim pogadać :)niedziela, 20 maja 2012
Pewien znany ktoś....
. ..., kto miał dom i sad,
Zgubił nagle sens i w złe kręgi wpadł,
Choć majątek prysł, on nie stoczył się,
Wytłumaczyć umiał sobie wtedy właśnie, że...
Jak rozpoznać ludzi, których już nie znamy?
Jak pozbierać myśli z tych nie poskładanych?
Jak oddzielić nagle serce od rozumu?
Jak usłyszeć siebie pośród śpiewu tłumu?
Tyle było dni do utraty sił,
Do utraty tchu tyle było chwil,
Gdy żałujesz tych, z których nie masz nic,
Jedno warto znać, jedno tylko wiedz, że...

Ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy,
Ważnych jest kilka tych chwil , tych na które czekamy
Jak rozpoznać ludzi,
których już nie znamy?
Jak pozbierać myśli
z tych nie poskładanych?
Jak odnaleźć nagle
radość i nadzieję?
Odpowiedzi szukaj,
czasu jest tak wiele...
Zgubił nagle sens i w złe kręgi wpadł,
Choć majątek prysł, on nie stoczył się,
Wytłumaczyć umiał sobie wtedy właśnie, że...
Jak rozpoznać ludzi, których już nie znamy?
Jak pozbierać myśli z tych nie poskładanych?
Jak oddzielić nagle serce od rozumu?
Jak usłyszeć siebie pośród śpiewu tłumu?
Tyle było dni do utraty sił,
Do utraty tchu tyle było chwil,
Gdy żałujesz tych, z których nie masz nic,
Jedno warto znać, jedno tylko wiedz, że...

Ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy,
Ważnych jest kilka tych chwil , tych na które czekamy
Jak rozpoznać ludzi,
których już nie znamy?
Jak pozbierać myśli
z tych nie poskładanych?
Jak odnaleźć nagle
radość i nadzieję?
Odpowiedzi szukaj,
czasu jest tak wiele...
Jak mi ICH brakuje... :(
niedziela, 22 kwietnia 2012
NIETYKALNI
Można być bogatym, mieć niemal wszystko tzn na wszystko sobie pozwolić. Czy jednak w ten sposób zapełni sie pustkę w życiu? Czasem potrzeba tego jednego, iskry która wpuści światło w życie. Nadziei, która daje drugi człowiek. Kiedyś dostałem link do zdjęcia podpisanego: "Przyjaźń - wtedy gdy wspólnie robi się rzeczy, na które w pojedynkę byśmy się nie odważyli". Zdaje się że francuski film 'Nietykalni' jest dobrą adaptacją tego powiedzenia. Bratnia dusza - tak można określić potrzebę człowieka, potrzebę której nic innego nie może zastąpić. Film godny uwagi nie tylko na świetną poprawę humoru ale także na przesłanie które streszcza się w słowie 'przyjaźń'. Przyjaciel posłucha muzyki, która nie jest w jego guście, ale posłucha jej z przyjacielem, przyjaciel także weźmie twój wózek i będzie go pchał o 4 nad ranem po mieście tylko po to abyś ty odetchnął świeżym powietrzem. "Przyjaźń - wtedy gdy wspólnie... :)
środa, 18 kwietnia 2012
"Czyż nie musiało tak być..." (Łk 24, 26)
Być blisko Pana, czuć Jego obecność, chcieć być zawsze blisko Niego!
Mieć nadzieję, że życie będzie udane. Czuć moc w słowie i czynie, odnosić sukcesy, dojść do czegoś. A tu wszystko przekreślone, nie udało się, wszystko rozbite, beznadziejne i nic nie ma sensu. Ważne jest jednak to, że On nie czyni wyrzutu z powodu takiego myślenia, ale zdaje się że chce wyjaśnić, pokazać inny punkt widzenia. Zatem można zapytać: "Czyż nie musiało się tak stać, aby potem było lepiej? Czyż nie trzeba tego wszystkiego przejść, aby uwolnić się od złudzeń, które żywiliśmy na temat swojego życia, aby na nowo odkryć w sobie Boży obraz dziecka Bożego. Trzeba na dzieje swojego życia spojrzeć nowymi oczami, Bóg tak kształtuje mnie, abym stał się tym, kim miałem być, tzn. tak abym umiał pojednać się ze swoją przeszłością. Oto nagle pojawia się sens pośród bezsensu, nadziej pośród rozczarowania, zaufanie pośród nieufności.
Czyż nie musiało się tak stać, aby potem było lepiej? Czyż nie trzeba cierpieć, aby uwolnić się od złudzeń? Czyż nie potrzeba cierpieć aby wkroczyć na drogę przemiany? Czy tak naprawdę wierzę, że prowadzi mnie Bóg, że ma mnie w swojej ręce? Co Bóg chce mi powiedzieć przez moje przeżycia? Gdzie chce mnie posłać, skoro dopuścił, aby przeżyć to co przeżywam? Moje osobiste powołanie - jakie jest?
Subskrybuj:
Posty (Atom)












